Brr…, jak zimno – uroki zimy
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
a na plecach drwa…
Nasza zima zła!
Dziś w naszej sali zrobiło się nagle mroźno i zimno. Gdy skończyliśmy nasze poranne obowiązki i zjedliśmy śniadanie, do naszej sali niespodziewanie zapukał niezapowiedziany gość.
Myśleliśmy, że to tylko za oknem szron pokrył srebrnym dywanem ospałą trawę…A jednak zima przyszła i do nas. Zimne powietrze, srebrny pył i śnieg otworzył z impetem drzwi. Pani zima przywitała się z nami. Uśmiechnęła się radośnie i machnęła niebieską chustą. Tam, gdzie było jezioreczko, nagle powstało lodowe lustro. Przyniosła nam zima w kominku płomień gorący, zapach mięty, biały buch i zimne sopelki. Toczyliśmy z papieru kule i choć nie mogliśmy ulepić bałwana, to bitwa na papierowe śnieżki przyniosła nam wiele śmiechu i radości. Wraz z panem mrozem zamalowywaliśmy tafle lodu na niebiesko, a przebijające się promienie słońca rozświetlały brokat rozsypany na sali. Na koniec, przy dźwiękach muzyki Pani zima otuliła nas wszystkich białą i niebieską chustą, aby wspólnie choć przez chwilę poczuć się jak w baśniowej krainie Zimy…










