My górnicy, przodownicy
Przyjechaliśmy jak zwykle do Ośrodka, a tu niespodzianka, w naszej sali ciemno, porozkładane jakieś czarne elementy, okna zaciemnione,… o co chodzi??? Okazało się, że panie zamieniły nasza sale w kopalnie węgla… Było ciemno, motywem przewodnim był kolor czarny i węgiel.
Ciemności rozświetlały nam prawdziwe lampy naftowe, dodatkowo przyglądaliśmy się lampce, która świeciła na biało, czerwono i zielono. W rytm piosenki pracowaliśmy, słychać było tylko: stuk, stuk, stuk i łup, łup, łup. Młotkami skuwaliśmy węgiel z węglowej ścianki i wrzucaliśmy duże i małe grudki węgla do wagonika, którym później mogliśmy się przejechać. A na koniec każdy z nas swoje czarne rączki odbił na przygotowanym kartonie - i tak załadowaliśmy węgiel w nasze wagoniki. Następnego dnia poznaliśmy bajkę o rozgniewanym węgielku, z którym nie chciały bawić się dzieci, ale wszystko dobrze się skończyło.
Na wyróżnienie zasługuje Radek, ponieważ bardzo grzecznie siedział samodzielnie na zajęciach! Brawo Radek. Następnego dnia poznaliśmy bajkę o rozgniewanym węgielku, z którym nie chciały bawić się dzieci, ale wszystko dobrze się skończyło.










