Ciągną, ciągną sanie tarnawskie koniki
Dźwięk dzwoneczków i tętent końskich kopyt, a dookoła zimowy las…Tak spędziliśmy jeden mroźny lutowy dzień. Kulig to jedna z najstarszych i najprzyjemniejszych form spędzania zimowego czasu.
My tej przyjemności mogliśmy doświadczyć dzięki uprzejmości Pana Jacka Wiśniowskiego (taty naszej koleżanki Ani). Pogoda była wymarzona: słonko świeciło, a mróz szczypał w nosy. Uśmiechnięci i ciepło ubrani, pruliśmy saniami przez piękne białe pola tarnawskich okolic.
Na nasz kulig mógł się wybrać każdy. Wygodne sanie, łagodne koniki i doświadczony woźnica dawały poczucie bezpieczeństwa . Już wiemy, że takie przygody zapiszemy na stałe w naszym szkolnym kalendarzu…










