Detektyw Pozytywka i sprawa zaginionych skarpetek
W dniu 18 lutego w naszej grupie miały miejsce bardzo dziwne zdarzenia. Dotyczyły one pewnej zagubionej części garderoby jaką były skarpetki należące do Zuzi. Zaginięciu temu towarzyszyły wielkie emocje udzielające si ę całej naszej klasie tj. smutek, ciekawość ,radość ,zdziwienie. Ponieważ nasze emocje najlepiej widać na twarzy w trakcie zajęć postanowiliśmy zdjąć na chwile maseczki. W związku z tym, że są to ulubione skarpetki Zuzi wszystkich zmartwił fakt ich zaginięcia.
Nie pozostało nam nic innego, jak wezwać telefonicznie właściciela agencji detektywistycznej „Różowe okulary” - detektywa Pozytywkę. Przybył do nas niezwłocznie zaraz po wykonaniu telefonu przez Panią Mądralińską, a naszym oczom ukazał się pan w okularach i z wielką lupą – detektyw Pozytywka we własnej osobie. Był bardzo roztargniony i przejęty zleconą mu przez nas sprawą, lecz mimo to zabrał się od razu do pracy ustalając przebieg śledztwa. Zuzia poprosiła nasza grupę i detektywa o pomoc oraz poinformowała nas gdzie i kiedy widziała ostatni raz swoje skarpetki. Wraz z Panem Pozytywką cała nasza grupa drogą wykluczenia i analizy krok po kroku szukała zaginionych skarpetek . W trakcie poszukiwań mieliśmy możliwość uświadomienia sobie położenia naszego ciała przestrzeni oraz innych przedmiotów które towarzyszą nam na co dzień. Odróżnialiśmy strony lewą od prawej, położenie obiektów względem naszej osoby oraz ich położenie względem innych przedmiotów utrwalając pojęcia przestrzenne: nad ,pod, w i za. Ponieważ skarpetki były pomalowane w charakterystyczne żółte kaczuszki skupiliśmy się na tym kształcie. Przeszukiwaliśmy dokładnie szufladę, szafkę oraz wszystkie miejsca gdzie mogły się znaleźć. Niestety znaleźliśmy bardzo dużo skarpetek, ale żadne nie były skarpetkami Zuzi. Musieliśmy porównywać ich kształt i kolor oraz rozplątywać te, które miały porobione węzełki, przez co przećwiczyliśmy sprawność manualną naszych dłoni. Utrwalaliśmy również pojęcie „taki sam” dobierając skarpetki w pary. Nagle Zuzia przypomniała sobie że w wtorek biegała i wpadła w kałuże po czym drogą dedukcji uznaliśmy, że mogą być w pralce. Po wyciągnięciu całego prania z pralki i rozwieszeniu na sznurze, bowiem było mokre – przy okazji poćwiczyliśmy pracę dłoni – okazało się, że tych skarpetek tam również nie ma. Nagle pan Pozytywka krzyknął głośno ZNALAZŁEM !!! Skarpetki Zuzi miał na nogach Franek - nasz dobry znajomy, dzięki któremu poznajemy budowę naszego ciała. Po zakończonym śledztwie detektyw wrócił do swojego biura, a my jeszcze długo cieszyliśmy się ze znalezionej zguby.










